Pozytywne i negatywne strony rehabilitacji domowej w oparciu o aktualne przepisy prawne na przykładzie udaru mózgu
Należy jednak pamiętać, że długość hospitalizacji na oddziale rehabilitacji neurologicznej zależy od stanu klinicznego oraz decyzji zespołu terapeutycznego. Przepisy dają pewną furtkę, na niekorzyść trudnych lub niewygodnych dla systemu pacjentów; jeśli nie rokują, można ich wypisać wcześniej do domu. Należy pamiętać, że nawet w przypadku pacjenta, który jest w bardzo ciężkim stanie neurologicznym i nie rokuje powrotu do pełnej samodzielności, ale jego ogólny stan kliniczny pozwala na przyjęcie go na oddział rehabilitacji, warto podjąć przynajmniej próbę rehabilitacji, ponieważ chory jest w stanie, przynajmniej częściowo, uczyć się i brać czynny udział w procesie rehabilitacji.
Sumując pobyt pacjenta na oddziale neurologii, oddziale rehabilitacji neurologicznej oraz 80 dni rehabilitacji domowej, zakładając, że fizjoterapeuta przyjeżdżał 5 razy w tygodniu do domu pacjenta, otrzymujemy kolejne 4 miesiące rehabilitacji. Z założeń NFZ wynika, że pacjent ma zapewnioną rehabilitację przez pierwszy rok po udarze.
W drugim etapie rehabilitacji, po upływie roku, sytuacja wygląda nieco inaczej. Jeśli stan pacjenta poprawił się na przykład do poziomu umożliwiającego siedzenie na wózku inwalidzkim i poruszanie się nim po mieszkaniu, a skala Rankina waha się między 3 a 4, to taki pacjent nie kwalifikuje się już do rehabilitacji domowej. Natomiast jeśli stan pacjenta nie uległ znacznej poprawie po roku, a skala Rankina wynosi 5, to pacjent może kontynuować rehabilitację domową, pod warunkiem że jego rodzina złoży kolejne skierowanie.
Dużym też plusem drugiego etapu jest to, że najczęściej pacjenci posiadają już orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Pacjenci z takim orzeczeniem ze znacznym stopniem niepełnosprawności mogą korzystać z rehabilitacji bez limitów i także z pierwszeństwem – chociaż w praktyce nie oznacza to, że bez kolejki. Rehabilitacja domowa jest natomiast objęta ograniczeniami, a udogodnienia dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności dotyczą jedynie braku kolejki.
Błędne koło systemu
Warto nadmienić, że pacjenci, u których nastąpiła poprawa w kolejnym roku kalendarzowym, nie będą się już kwalifikować do rehabilitacji domowej, ponieważ ich stopień niepełnosprawności obniżył się według skali Rankina z 5 na 4 lub 3. Pomimo że ich stan funkcjonalny wymagałby kontynuowania rehabilitacji, mamy tu błędne koło naszego systemu służby zdrowia. Poprawa stopnia niepełnosprawności nie kwalifikuje do dalszej rehabilitacji domowej, a jednocześnie stan funkcjonalny danej osoby nie jest na tyle dobry, aby mogła ona samodzielnie dotrzeć do placówki rehabilitacyjnej. W rezultacie stan tej osoby w kolejnym okresie może się pogorszyć, co może skutkować uzyskaniem stopnia 5. według skali Rankina, i wtedy będzie mógł znowu kontynuować rehabilitację. Taka sytuacja jest szczególnie drastyczna dla pacjentów zamieszkujących tereny wiejskie. Pacjent mieszkający w mieście, po uzyskaniu poprawy, ale jeszcze nie na tyle, aby samodzielnie funkcjonować, może korzystać z wózka, wsparcia rodziny oraz dostosowanych środków komunikacji miejskiej, co ułatwia zarówno jemu, jak i jego rodzinie dostęp do rehabilitacji. W przypadku terenów wiejskich sytuacja jest znacznie trudniejsza. Pierwszą przeszkodą są autobusy dalekobieżne, które nie są przystosowane do potrzeb pacjentów niepełnosprawnych. Problemy z wsiadaniem i wysiadaniem oraz niska częstotliwość kursów stanowią poważne utrudnienia, zwłaszcza gdy pacjent porusza się na wózku i chciałby dotrzeć do przychodni rehabilitacyjnej. Inną opcją mógłby być życzliwy sąsiad, ale czy byłby on chętny, aby regularnie wozić pacjenta przez okres 2, 3 lub 4 tygodni? Czy potrafiłby poradzić sobie z przenoszeniem pacjenta z wózka do samochodu i odwrotnie?
Wieś i miasto
Dodatkowym problemem związanym z rehabilitacją domową jest miejsce zamieszkania pacjenta. NFZ nie precyzuje, czy miejsce zamieszkania pacjenta znajduje się na terenie wiejskim czy miejskim. Skierowanie składa się do placówki najbliżej miejsca zamieszkania pacjenta. Na terenach miejskich sytuacja jest zazwyczaj korzystniejsza, ponieważ fizjoterapeuci chętnie podejmują się pracy. Mimo że stawka z danej placówki nigdy nie dorówna stawce prywatnej, fizjoterapeuci rekompensują sobie to, mając kilku pacjentów. Gorzej sytuacja wygląda na terenach wiejskich. Pomimo podobnej stawki pojawiają się dodatkowe czynniki, takie jak czas dojazdu na wieś, koszty paliwa, mniejsza liczba pacjentów spowodowana większymi odległościami między nimi. To generuje dodatkowe koszty dla fizjoterapeutów, co sprawia, że wybierają oni pacjentów z terenów miejskich, w przypadku których warunki pracy są bardziej opłacalne, lub całkowicie wybierają pacjentów komercyjnych.
Doświadczenie fizjoterapeuty
Jedną z negatywnych sytuacji jest to, że m.in. zatrudniani są fizjoterapeuci świeżo po studiach, którzy nie mają jeszcze większego doświadczenia. Nie można jednak powiedzieć, że są to źli fizjoterapeuci. Rehabilitacja w warunkach domowych to specyficzne wyzwanie, które wymaga umiejętności dostosowania się do różnych sytuacji. Nie każdy potrafi od razu odnaleźć się w takich warunkach, co może wpływać na jakość świadczonej opieki.


